Post o „fajnej”…

Post o „fajnej” pracy zdalnej okiem osoby, która pracowała tak prawie 8 lat. Epidemia koronawirusa spowodowała, że wielu pracowników zostało oddelegowanych do zdalnej pracy w domu. Uszczęśliwiło to wiele osób z mojego otoczenia. Fala radości przetoczyła się przez moją tablicę na Facebooku. Pełno było radosnych artykułów w internecie, ale również tutaj, postów na wykopie. Praca w domu została odkryta na nowo, a zachwycano się nad nią jak nad nowym lekiem na raka. Dzisiaj niektórzy mówią, że nie chcą wracać do biura, bo w domu jest im lepiej. Czy naprawdę tak jest? Prawie 8 lat prowadziłem swoją firmę i pracowałem w 99% przed komputerem u siebie w domu. Na początku również byłem tym zachwycony. To było spełnienie moich skrytych marzeń. Pracę zaczynałem o 8, budziłem się 7:30, szybka toaleta i przygotowanie oraz konsumpcja śniadania, parę kroków i byłem w pracy. Żyć, nie umierać. Nie obchodziły mnie dojazdy do pracy, korki, deszcz, mróz, czy upały. Zachłysnąłem się tym i uważałem, że nie ma lepszego rozwiązania. Mijały miesiące, lata. Po pewnym czasie, nawet nie wiem kiedy to się stało, budziłem się o 8:10-8:30, aby odbyć szybką toaletę, a śniadanie jadłem śmieciowe przed komputerem, bo nie chciało mi się wstawać wcześniej, żeby zrobić coś normalnego i pożywnego oraz zacząć pracę o właściwej porze. Z biegiem czasu stałem się osobą, która nie ma ochoty na nic, której nic się nie chce. Nawet zacząłem zaniedbywać swoją firmę, bo mi się nie chciało. Rozleniwiłem się okropnie. Ja, chłopak, którego nazwalibyście dynamiczniakiem. Lubiłem uprawiać sport, spotykać się ze znajomymi, których mam wielu. Moja kondycja spadła prawie do zera. Kiedyś kolega wyciągnął mnie pograć w piłkę na orliku, to po 15 minutach usiadłem na ławce z zadyszką i uczuciem zbliżającego się zawału. Po kilku latach zaniedbałem wszystko, bo po prostu nic mi się nie chciało robić. Praca w domu, po pewnym czasie, stała się strasznie przytłaczająca i wpływała bardzo negatywnie na moją psychikę, a ja nie byłem tego świadomy. Ograniczone kontakty ze światem i ludźmi dołują człowieka, który zamyka się jeszcze bardziej w swoich czterech ścianach. Tworzy się taki wir niechęci, który prowadzi do komp Czytaj dalej...