Jeśli jeszcze ktos jest…

Jeśli jeszcze ktos jest sceptykiem covidu…
W życiu nie myślałem, że napiszę to 8 lat po śmierci babci, zakładałem jeszcze 6-7 lat na full obrotach minimum. ale dziś o 4.20 rano zmarł mój ostatni, ukochany dziadek – nie wierzę ze to piszę…
Na codzień okaz zdrowia, jeździł na rowerze, zawsze po żużlu dzwoniłem i analizowaliśmy całą kolejkę. „Ah te nasze papudruny tak slabo, tamci mają dobrego młodzieżowca i dlatego wygrali. A u nas Miedziun znowu gleba.”

Czar, w co moi drodzy nie wierzę – dziś prysł.
Od 2,5 tyg gorzej się czuł. 2 tyg temu test pozytywny. 2 stycznia jak już nie miał siły wstać do toalety, przewieziony do szpitala. Potem sinusoida. Raz lepiej, raz gorzej. Ale cały czas bez gorączki, duszności. Nawet smak czuł. Skarzyl sie na zawroty głowy, a potem brak apetytu i ogólnie osłabienie, spowodowane zapewne przez brak apetytu. Ostatnio nawet było lepiej bo do kibelka już sam chodził w szpitalu.
Dziś rano 8.38 od taty telefon. Zwykle nie dzwoni o tej porze, więc zanim odebrałem to już wiedziałem…
Ostatnie pożegnanie w piątek. Szok i łzy mi lecą. Jednak z wiekiem człowiek nie twardnieje.

Dbajcie o siebie i swoich bliskich i miejcie dla kogo żyć. W takich momentach człowiek dostrzega ile jednak znaczy być zdrowym.

#covid19 #koronawirus #zdrowie